Kameralnie, ale fajnie – relacja z HMT II Biegu o Skarb Średzki

Tym razem trochę niesztampowo. W zeszły weekend zamiast wystartować w BUMie, czy Biegu IT, postanowiłem wypuścić się trochę za miasto i pobiegać w oddalonej o 40 kilometrów od Wrocławia, Środzie Śląskiej. To właśnie w tym niewielkim miasteczku odbywała się w niedzielę druga edycja Biegu o Skarb Średzki.

Jak na jeden weekend, trochę tych biegów we Wrocławiu się odbywało. Oprócz wcześniej wspomnianych, można było pobiec tradycyjnie w Parkrunie lub w 3-kilometrowym biegu w ramach święta Wielkiej Wyspy. Ostatecznie wystartowałem w dwóch dzień po dniu, choć początkowo apetyt był na więcej.

Dlaczego nie Bieg Uniwersytetu Medycznego? Ponieważ organizatorzy z konieczności (remonty na drogach) musieli zmienić trasę. I zmienili tak, że labirynt po wąskich osiedlowych uliczkach przysporzyłby u mnie więcej nerwów, niż przyjemności z biegania. Szkoda, bo w zeszłym roku impreza była bliska perfekcji.

Stanęło na HMT II Biegu o Skarb Średzki. Niecałe 300 biegaczy, niskie wpisowe, prosta trasa – zbyt mocne argumenty, by takie zawody można było pominąć. Nie nastawiałem się na bicie rekordów. Zwłaszcza, że nie czułem się jeszcze w pełni zregenerowany po maratonie, a dzień wcześniej w Parkrunie osiągnąłem najgorszy czas w historii swoich startów na 5 km (21:01).

Środa Śląska zachwyciła pogodą i urokami natury.

W Środzie Śląskiej, nie licząc krótkiej wizyty w urzędzie kilka lat temu, byłem po raz pierwszy. Po przybyciu na miejsce od razu zachwyciłem się okolicą w jakiej przyszło nam startować. Staw i otaczające je ścieżki w bliskim sąsiedztwie Parku Wodnego robią ogromne wrażenie. W połączeniu z przepiękną pogodą, która nas w niedzielę uraczyła (bezchmurne niebo i blisko 20 stopni), można było przez chwilę poczuć się jak na wczasach.

Organizacja biegu na wysokim poziomie, choć było parę niedociągnięć jak chociażby słaba przepustowość biura zawodów, czy przeciągające się rozpoczęcie dekoracji najlepszych zawodniczek i zawodników. Dacie wiarę, że do odebrania pakietu była tylko jedna kolejka? W efekcie czego jeszcze na 5 minut przed planowanym startem po swój numer stało co najmniej 30 osób. Naturalnie rozpoczęcie biegu zostało przesunięte o 10 minut, jednak w kolejnych edycjach organizatorzy muszą pomyśleć nad usprawnieniem weryfikacji biegaczy.

Ostatnie zdjęcia i ruszamy na trasę!

Sam bieg potraktowałem czysto treningowo. Zamierzałem pobiec w okolicach 42-43 minut, zdając sobie sprawę z formy dalekiej od optymalnej i z długich podbiegów, które czekały nas na trasie. Mimo wszystko cieszyłem się, że mogę tam wystartować, bo do tempa 4:15 na dystansie 10 kilometrów podczas treningu zapewne bym się nie zmobilizował.

W miarę możliwości starałem się biec równym tempem, choć na 7 kilometrze, gdzie przyszło nam się zmierzyć z dość dużym wzniesieniem, zwolniłem do 4:37. W końcówce miałem jednak zapas sił i zdołałem tę stratę całkowicie zniwelować.

Bieg dookoła stawu w Środzie Śląskiej miał swój urok.

W między czasie spotkała mnie zabawna sytuacja. Około 2 kilometry przed metą zrównałem się z bardzo wysokim, dobrze zbudowanym chłopakiem. Parę razy zmienialiśmy się na prowadzeniu, ktoś próbował odskoczyć, ale zawsze kończyło się tak samo – znów biegniemy łeb w łeb. Kątem oka widziałem, że powoli ma dość. W końcu nie wytrzymał i pyta mnie „Ile Ty masz lat?”. Ja, zdziwiony po co mu teraz taka informacja, mówię, że 27. On jeszcze bardziej zdziwiony „No co Ty gadasz, ja myślałem, że Ty w mojej kategorii wiekowej biegniesz!”. „A Ty ile masz?” – pytam. W szoku byłem jak się okazało, że 18. Wiedziałem, że wyglądam na dużo młodszego, ale że aż tak? Chłopakowi momentalnie odechciało się dalej walczyć. Wiedział, że pierwsze miejsce w swojej kategorii ma niezagrożone. Chwilę później już był 100 metrów za moimi plecami.

W końcówce zachowałem siły na mocny finisz.

Ja skończyłem z wynikiem 42:38 i byłem zadowolony. Na ostatnich metrach zdołałem jeszcze zebrać się do szybkiego finiszu, więc coś z wytrzymałości mi jeszcze po maratonie zostało. Teraz skupić się na treningach szybkościowych i 11 listopada w Warszawie powalczymy o złamanie bariery 40 minut.

Udany bieg pozwolił w dobrych humorach wrócić do domu.

Wyniki OPEN

1 thought on “Kameralnie, ale fajnie – relacja z HMT II Biegu o Skarb Średzki”

  1. Cześć. Prowadzisz bardzo fajnego bloga. Świetne zdjęcia i inspirujące relacje z zawodów.
    Ja dopiero zaczynam swoją przygodę z bieganiem i na razie każdy trening, to dla mnie wyzwanie. Mam przynajmniej 20 kg nadwagi i 44 lata na karku. Tak że daleka droga przede mną. Szczytem moich marzeń jest ukończenie maratonu 🙂

    Życzę sukcesów i wytrwałości w prowadzeniu bloga.
    Pozdrawiam
    Eryk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *