Podsumowanie 2017 roku

Rok 2017 przeszedł do historii. Czas podsumować moje biegowe ostatnie dwanaście miesięcy. Zdradzę Wam także swoje postanowienia noworoczne i plany startowe na najbliższy sezon. Będzie się działo!

Miniony rok był czwartym, odkąd biegam amatorsko. I zdecydowanie najlepszym, zarówno pod względem wybieganych kilometrów, jak i osobistych sukcesów. Nie licząc bieżni mechanicznej wyszło mi 1893 km spędzonych w biegu. Pobiłem też rekordy życiowe na każdym pokonywanym przeze mnie dystansie. Szczególnie cenne jest dla mnie poprawienie życiówki w maratonie, któremu poświęciłem wiele zdrowia i czasu, o 45 minut!

Jednym z moich celów na 2017 rok było sięgnięcie po Koronę Polskich Półmaratonów. Wystartowałem kolejno w Gdyni, Poznaniu, Białymstoku, Wrocławiu, na Wałbrzychu kończąc. Przejechałem 2,5 tysięcy kilometrów tylko (albo aż) po to, by znaleźć się w wąskim gronie szczęśliwców, którzy otrzymają wyjątkową statuetkę. W każdym starcie (poza Wałbrzychem, który potraktowałem stricte zabawowo) dawałem się z siebie maksa, czterokrotnie bijąc życiówki. Zaczynałem z pułapu 1:41:06, skończyłem na 1:29:10. To też pokazuje jaki wspaniały progres poczyniłem i że treningi nie poszły na marne.

Miniony rok to też szczególny czas dla tego bloga, bowiem dokładnie 6 marca 2017 pojawił się tu pierwszy post. Od tego czasu poczyniłem 23 wpisy, dzieląc się z Wami wrażeniami z zawodów, opisując swoje treningi, służąc radami na przeróżne około biegowe tematy. Wiem, że w ostatnim czasie trochę go zaniedbałem, ale obiecuję, że od nowego roku się to zmieni. Dziękuję, że jesteście ze mną i zapraszam częściej!

Z porażek – nie udało mi się zejść poniżej 40 minut na dychę i 20 na piątkę. Z 5 km jestem niejako usprawiedliwiony, bo nie startowałem w żadnych atestowanych zawodach na tym dystansie, a Parkrun czy City Trail nie sprzyjają biciu życiówek. Natomiast na 10 km muszę się jak najszybciej poprawić i jest to zdecydowanie cel numer jeden na nadchodzący sezon.

W 2018 nie planuję biec żadnego maratonu, czy półmaratonu (wyjątkiem może być nocna połówka we Wrocławiu, ale jeszcze nie zdecydowałem). Całe moje przygotowania skupiają się pod dystanse 5 i 10 km. Startem docelowym na wiosnę ma być 10 marca Dziesiątka Wroactiv. Oprócz tego rozważam start w Nocnej Dyszce w Brzegu i Biegu Oshee w ramach OWM. Jesienne starty będę planował po ostatnich zawodach na wiosnę.

Jeśli chodzi o postanowienia noworoczne, to chciałbym więcej czasu poświęcić pracy nad siłą i techniką. Z tego względu w okresie zimowym często wybieram się na pobliską Ślężę, czy męczę skipy na bieżni. Miejmy nadzieję, że uda się w końcu wyzbyć biegania z pięty. Mam wrażenie, że dużo na tym tracę. Zwłaszcza na krótkich dystansach.

Życzę sobie i Wam, by ten rok obył się bez kontuzji. Wierzę, że będąc zdrowym każdemu z nas uda się osiągnąć zamierzone cele. Dajcie czadu i do zobaczenia na biegowych ścieżkach!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *